RAWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
RAWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
RAWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
RAWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
Slider

Boże Narodzenie i Nowy Rok w wielkopolskiej tradycji


opracowała: Marta Hamielec    

Przed nami najpiękniejsze święta w roku, wyjątkowy, radosny czas, który od wieków spędzamy uroczyście i rodzinnie. Boże Narodzenie to także okres bogaty pod względem ludowych tradycji, wierzeń i obrzędów, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, stanowiących dziś ważne elementy regionalnego dziedzictwa kulturowego. Wiele dawnych lokalnych obyczajów, dodających świętom wyjątkowego kolorytu, przetrwało do współczesności, ale inne zostały zapomniane wraz z odejściem kultywujących je osób.

            Dawni Wielkopolanie rozpoczynali przygotowania do Bożego Narodzenia w okresie Adwentu. Był to wyjątkowy czas zarówno dla katolików, jak i bardzo licznej w regionie, także na ziemi rawickiej, społeczności ewangelickiej. Właśnie z tradycji protestanckiej wywodzi się zwyczaj ustawiania w domach oraz świątyniach świerkowego wieńca adwentowego z czterema świecami, zapalanymi w kolejne niedziele Adwentu. Podobną genezę ma tradycja przynoszenia do domów i dekorowania choinki. Zwyczaj ten narodził się w XVI wieku wśród niemieckich ewangelików i wraz z osadnikami „przywędrował” do Polski. Początkowo rozpowszechniony był przede wszystkim w miastach. 

Już przed Bożym Narodzeniem można było spotkać w wielkopolskich wioskach pochody przebierańców zwiastujących zbliżające się święta. Był to jeden ze zwyczajów charakterystycznych m.in. na terenie Hazów. Gospodarstwa w miejscowościach hazackich odwiedzały „Stare Józefy” - mężczyźni przebrani za pastuchów w kożuchach, baranich czapach, maskach ze sztucznymi brodami, z rózgami w rękach. Odwiedzali gospodarstwa, „egzaminowali” dzieci ze znajomości modlitw, zaczepiali panny i robili domownikom drobne psikusy. We wschodniej Wielkopolsce orszak „Starych Józefów” wyruszał w wieczór wigilijny. 

            W Wielkopolsce święta Bożego Narodzenia nazywano „Gwiazdką”, rzadziej „Godami”. Najbardziej rodzinny i odświętny charakter miała oczywiście Wigilia. W opisie zwyczajów z okolic Ostrowa Wielkopolskiego i Odolanowa czytamy: „W wigilię Bożego Narodzenia, gdy się ściemni, każda gospodyni domu stara się o to usilnie, aby sutą dla swych domowników wystawić wieczerzę, około której krząta się sama przez dzień cały, złożoną przynajmniej z 12 potraw, i dopóki nie zobaczy gwiazdy, dopóty nikomu nic jeść nie dozwala” (cyt. za: Oskar Kolberg). Do wieczerzy wigilijnej zasiadano w rodzinnym gronie, zazwyczaj po zapadnięciu zmroku. Na Hazach panował przesąd, że gospodyni w trakcie tego wyjątkowego posiłku nie powinna wstawać od stołu, w przeciwnym razie kolejny rok nie będzie dla niej pomyślny. Ilość dań na wigilijnych stołach Wielkopolan była uzależniona od statusu materialnego rodzin, zbiorów w danym roku, a także lokalnych zwyczajów – wahała się od 9 do 12 bezmięsnych potraw. Na stoły mieszkańców regionu trafiały: kluski z miodem i makiem, biały groch z kapustą, kapusta z grzybami, „siemieniucha”, czyli zupa z siemienia konopnego, kasza, suszone grzyby smażone w oleju, śledzie. Ryby – tak popularne w naszym współczesnym świątecznym menu – były niegdyś daniem tylko bogatych, dobrze sytuowanych gospodarzy, serwowano je głównie na dworach szlacheckich i w miastach.

            Z wieczorem i nocą wigilijną związane były różne wierzenia oraz przesądy ludowe, raczej nieposiadające genezy katolickiej. Powszechnie wierzono, że to, co zdarzy się w Wigilię, będzie rzutowało na cały kolejny rok. Dobra, słoneczna pogoda 24 grudnia i rozgwieżdżone niebo miały być zwiastunem urodzaju, szczęścia, zdrowia i dobrobytu. Wigilia stanowiła okazję do wróżb, przede wszystkim dotyczących swatów lub ożenku w zbliżającym się roku. W Wielkopolsce wróżono ze słomy, ziarenek maku (Hazy), a nawet butów podrzucanych na drodze podczas przejścia na pasterkę (okolice Wolsztyna). Gospodarze wierzyli w moc świątecznych rytuałów, które miały im zagwarantować urodzaj plonów w nadchodzącym roku. Słomą lub sianem, które podczas wieczerzy wigilijnej układano pod obrusem, obwiązywano później drzewka w sadzie, co miało gwarantować dobre zbiory. W okolicach Poznania wierzono, że ta czynność dodatkowo uchroni drzewa przed szkodnikami. Na Hazach wysypywano na ziemię w sadach mak. Gospodarz zostawiał kawałek opłatka dla bydła, a w innych częściach regionu oprócz opłatka zwierzęta karmiono również pozostałościami wigilijnych potraw. Najmłodszy syn miał za zadanie po kolacji wrzucić do studni kawałek chleba, dzięki czemu przez cały rok woda w niej byłaby czysta i zdrowa, a domownicy uchronią się przed zarazą. Z kolei gospodyni z córkami sypała ziarno dla kur w wianuszki, co miało gwarantować, że stado będzie zdrowe i nie oddali się od gospodarstwa. 

Zanim gospodarze wyruszali na uroczystą pasterkę, w wigilijny wieczór po wsiach wędrowały „Gwiazdory” – niegdyś ten zwyczaj był obecny tylko w Wielkopolsce, na Kujawach, Warmii i na ziemi lubuskiej. W północnej Wielkopolsce przebierańcy w maskach nieśli podświetloną papierową gwiazdę. Z 1875 roku pochodzi opis Gwiazdora z okolic Pakosławia. W tę postać wcielał się młody chłopak, kawaler, ubrany w odwrócony kożuch, w wysokim kapeluszu na głowie, masce na twarzy, na nogach miał buty z cholewami i doszytymi dzwoneczkami, a w ręku trzymał bat i kij. Towarzyszyła mu ubrana na biało panna z koszem owoców i drobnych podarunków dla grzecznych dzieci gospodarzy. Niegrzeczni lub nieznający modlitwy najmłodsi domownicy dostawali zgniły owoc i... rózgi. Z kolei na terenie południowo-wschodniej Wielkopolski zamiast Gwiazdorów po wsiach wędrowali „wiliarze” – kolędnicy z orkiestrą, wśród nich pary dziada z babą i diabła z aniołem.

            Od Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli, a nawet święta Matki Boskiej Gromnicznej, w wielkopolskich wioskach można było spotkać orszaki kolędników. Na północy regionu były to pochody „Herodów” – przebierańców odgrywających w odwiedzanych domach scenki biblijne związane z narodzeniem Jezusa. Centralną postacią takich orszaków był biblijny król Herod. Towarzyszyli mu przebierańcy: baba, dziad, ksiądz, Turek, Żyd, kominiarz, żołnierz, diabły, anioły i śmierć. Kolędnicy na Hazach nosili zamiast papierowej gwiazdy rzeźbioną w drewnie lipowym szopkę. Zazwyczaj w skład pochodu wchodziła kapela dudziarzy i skrzypków grających kolędy. Wielkopolskie pochody kolędników wyróżniał brak postaci zwierząt, np. popularnego w innych regionach „turonia”.

            Noc sylwestrowa i Nowy Rok były przede wszystkim okazją do żartów, czasami kłopotliwych dla gospodarzy, a także ponownych wróżb. W niektórych miejscowościach tradycyjnie obsypywano się zbożem, przede wszystkim owsem, co miało zapewnić obfitość przyszłych plonów.

Z kolej tradycją w dworach szlacheckich były noworoczne i karnawałowe kuligi, najczęściej kończące się biesiadami lub balami. Wielką wagę przywiązywano do noworocznych życzeń – Niech się darzy!  


 

Do góry
JSN Epic 2 is designed by JoomlaShine.com | powered by JSN Sun Framework